Wioletka zachowywała się, jakby nie widziała, że Marcin idzie za rękę z dziewczyną. Ale co gorsza, Marcin zachowywał się, jakby szedł sam. Owszem trzymał mnie za rękę, ale ja szłam raczej dwa kroki za nim. Byłam po prostu wściekła. Nie no, to jest nie do wytrzymania. Ale cóż, skoro Marcin chce spędzać czas z nią, to proszę bardzo. Puściłam jego rękę i postanowiłam iść przodem. Marcin poczuł, że puściłam jego i tak już kiepski uścisk i próbował mnie złapać z powrotem za rękę.
Znaczy się, tym co on zrobił, to mnie rozwścieczył jeszcze bardziej. Pomachał ze trzy razy ręką za sobą, nawet się nie oglądnął po czym dał sobie spokój. Doprowadził mnie tym do białej gorączki. Jak sobie chcesz Kochanie, pomyślałam. Baw się dobrze w takim razie. Minęłam jego i Wioletkę i poszłam w stronę autobusu, który miał nas zawieść do hotelu. Schowałam swój bagaż do bagażnika. Ale wcześniej nie wiem jakim cudem udało się to Marcinowi. No nic, weszłam za nim do autobusu. Marcin, Marcin, chodź mam miejsce. Usłyszałam piszczenie Wioletki. unibet kasyno | |
|