Ja jeszcze raz powiedziałam Monice, o co chciałam bardzo ją prosić. Oczywiście doszła do wniosku, że przesadzam, ale mnie wysłuchała. Po czym poszliśmy na ostatnią już odprawę. A stamtąd już tylko do samolotu. Nie powiem, powoli zaczął łapać mnie stres. Marcin wziął mnie za rękę. Do tego mnie objął. Widział, że zaczynam przeżywać ten lot. Pomachaliśmy jeszcze Monice i weszliśmy do środka. Zajęłam miejsce koło okna. Mimo, że się bałam, to stwierdziłam, że chcę widzieć jak to wszystko wygląda. Marcin chyba nie wiedział, czy mnie od tego pomysłu próbować odciągnąć, czy jednak zostawić na moim.
Ale tylko mnie przytulił, pomógł zapiąć pasy i wiedziałam, że jest przy mnie. Bardzo mnie to uspokoiło. Zaczęliśmy lecieć. W tym momencie jakikolwiek stres i strach jeszcze we mnie był, to mnie opuścił. Marin zauważył, że już jest w porządku, a mimo wszystko był do mnie przytulony. Powiedział, że teraz przez te półtora tygodnia tak mnie wyprzytula, że będę miała dość. Ale za tyle lat, co go nie miałam, to raczej nie będę miała go dość. A na samą myśl, aż się uśmiechnęłam. | |
|