Aha, a jak tak będę myślała, to zaraz wpadnę w panikę i w ogóle cudownie będzie. Czas minął tak szybko, że szok. Dopiero co wstałam, a już była po nas Monika. No jak Kochani, pierwsze słowa jakie wypowiedziała po wejściu do mieszkania. Ale widziała, że raczej nie było mowy o tym, że jest spokojnie, dobrze, czy cokolwiek innego. Ja ją od samego progu dorwałam i zabrałam, żeby pokazać i poprosić żeby zrobiła kilka rzeczy. A oprócz tego te nasze kwiatki żeby chociaż z raz podlała, bo inaczej padną i to bez dwóch zdań.
Chciałam jej spisać, jakie mam do niej prośby, ale powiedziała, że ona wszystko pamięta. Powiedzmy, że jej uwierzyłam. Nie miałam już zresztą czasu, bo Marcin mnie co chwila popędzał, żebym się ruszyła. Mało się nie pokłóciliśmy przed samym wyjazdem. Bo on stwierdził, że ja się ociągam i doprowadził mnie do szału. Dobrze, że Monika była. Zatrzymała nas na chwilę w kuchni i kazała na siebie nawzajem spojrzeć. Dobrze, że to zrobiła. Oboje się uśmiechnęliśmy i daliśmy sobie buziaka. Wyjazd został uratowany. plecaki turystyczne | eventy firmowe warszawa. | e-myto
|