Popatrzyła na mnie, po czym zadała pytanie, które zwaliło mnie z nóg. Do mnie Pani mówi? Do Ciebie kretynko- odpowiedziałam sobie w myślach. Ale to nie było jedyne pytanie które mi zadała. A właściwie, zaczęła, co Pani tutaj robi? Co Pani robi w łóżku mojego Marcinka? Nie, to nie mogła być prawda. Ta blondyna tego nie powiedziała. Mi się to wszystko śni. Słucham? Nie dowierzałam. No co Pani robi w tym łóżku. Teraz to już pewno nic, odpowiedziałam kompletnie rozkojarzona.
Łzy popłynęły mi z oczu i chciałam wyjść z pokoju. Weronika, Marcin złapał mnie za rękę. Szczerze powiedziawszy myślałam, że nie zareaguje. Puść mnie Marcin, proszę. Nie miałam siły się wyrywać. Nie miałam siły robić awantury. Weronika, zawołał Marcin. Zostaw mnie, powiedziałam i wyszłam. Nie wiedziałam gdzie iść, żeby to wszystko przemyśleć. Jak dla mnie jednej było tego za dużo. Zapytałam Panią z recepcji jak dojść na plażę. Wskazała mi drogę. Postanowiłam, że tam pójdę i poczekam, aż landryna od nas pójdzie. Popłakałam się. | |
|